Gdzie jesteś?
Czas czytania 2 min.
“Doświadczenie połączenia, kontaktu ze sobą i z innymi ludźmi to najgłębsza i uniwersalna potrzeba każdego człowieka.”
Jest wrodzona i tak samo potrzebna do życia jak oddychanie lub jedzenie.
Wrodzona potrzeba relacji
Nasi przodkowie, podobnie jak inne ssaki, wiedzieli wewnętrznie, że bez innych osób, bez przynależności do wspólnoty, sam człowiek skazany jest na niechybną śmierć. W naszym ciele, mózgu i psychice, istnieje złożony system umożliwiający tworzenie relacji.
Budowanie więzi to proces niezwykle delikatny i wrażliwy.
Wiesz na pewno o czym mówię...
Z jednej strony głębokie pragnienie bliskości, a z drugiej lęk przed odrzuceniem. Czasem tak silny, że nie chcesz już więcej próbować.
Po pierwsze ze sobą
Jednak to wszystko zaczyna się wewnątrz. Im bardziej jestem w kontakcie sama z sobą, tym bardziej mogę doświadczać bezpieczeństwa w relacjach z innymi.
Co to jednak znaczy być w kontakcie z sobą? To odbierać, rozumieć, respektować i zaspokajać sygnały płynące z ciała. Być tu i teraz. Mieścić w sobie aktualne doświadczenia, nie będąc przez nie pochłoniętym.
Jak mówi Laurence Heller,
“kiedy notorycznie nie uważamy na nasze ciało - nie słuchamy go - znajduje ono sposoby na zwrócenie naszej uwagi, nawet jeśli musi “krzyczeć” na nas poprzez objawy.”
Chroniczne napięcie i zmęczenie, bóle mięśniowe, nawracające migreny, choroby autoimmunologiczne, epizody depresyjne. Trudności, których doświadczasz mogą być po prostu sygnałem od Twojego ciała, które dopomina się uważności. Dobrym sygnałem.
Adaptacyjny sposób radzenia sobie
Być może, w przeszłości, jako malutkie dziecko doświadczałeś trudnych chwil, w których odłączenie się od sygnałów płynących z wewnątrz ciała było jedynym możliwym sposobem na poradzenie sobie z frustracją i cierpieniem. Wystarczyło, że zbyt długo byłeś głodny, lub bolał cię brzuch, aby doświadczenie było ponad możliwości poradzenia sobie z nim. Jedynym sposobem na przetrwanie było odcięcie się od tego co czułeś.
Teraz już nie działa
Teraz po latach, okazuje się, że ten pierwotny sposób poradzenia sobie z dziecięcą frustracją, w dorosłym życiu staje się nieadaptacyjny. Teraz już nie sprawdza się. Przynosi więcej szkód niż pożytku. Ciągle jednak trwa. Działa jednak bardzo automatycznie i dlatego nie jest łatwo go zauważyć i zmienić. Znasz to poczucie życia w bańce, bez kontaktu z sobą i światem?
Jest jednak dobra wiadomość. Możesz to zmienić. Powoli, z łagodnością możesz zacząć wsłuchiwać się w siebie. Twoje ciało i psychika odwdzięczą ci się. Uważny oddech, sekunda zatrzymania się i wsłuchania się w siebie, momenty skupionej świadomości. Zrobienie tego, co daje przyjemność, rozmowa z kimś bliskim.
Wiesz… bo przecież ze sobą będziesz już do końca życia. Dlatego dobrze się zaprzyjaźnić … z sobą.